Na skraju lasu w dziczy żyłem. Z brzozy wykułem mój miecz. Pomstę w moim sercu wyryłem. Na Andrzeju co porwał Cię. Ciało swe średnio wyrzeźbiłem. Możesz nazywać mnie tru. Mięśnie olejem nabłyszczyłem. Świecą się jak jajca psu. Wielki wojownik -- ogień i stal. Wielki wojownik -- płomień i żar. Wielki wojownik -- stoi we krwi. Wojownik -- zabija smoki jak zły. Elfy i trole mnie prowadzą. Nigdy nie cofam się wstecz. Dziewice ciało me muskają. Gdy z pochwy wyciągam miecz. Kiedyś z Andrzejem już walczyłem. Siły dodawał mi las. Gdy w walce ucho swe straciłem. Potem odrosły mi dwa.
|
|
Dimple
ponad 10 lat temu
Wstydu nie przyniósł. Walczył bardzo dobrze. Niestety chwila nieuwagi i stało się to czego się obawiałem. Jeden potężny strzał i koniec.
Widać,że bronią na Wildera jest ciągła presja i zmiana pozycji. Nie potrafił sobie poradzić z ruchliwym Szpilką i wyczekiwał właśnie na taki jeden cios.
Reasumując...wszystko jeszcze przed Arturem. Widać,że ma umiejętności i serce do walki. Strach go nie sparaliżował.
Mam nadzieję,że nic poważnego mu się nie stało. Niemniej jednak szybkiego powrotu do zdrowia życzę.
Profesor
ponad 10 lat temu
@Dimple: Tych ciosów trochę przyjął na twarz. A zasięg ramion nie do przejścia przez Szpilę.
Acuvue
ponad 10 lat temu
@Dimple: i tu właśnie sie mylisz. Przeczekanie ruchliwego cwanego przeciwnika i wiedza że wystarczy ten jeden konkretny precyzyjny cios to jest właśnie mistrzostwo. To nie oznacza że nie potrafił sobie poradzić ze szpilką to go przeczekał To znaczy że zna swoje mocne strony i presja na niego nie działa